Znany duet z Lublina, znowu odnajduje agentów w Polsce.

Spread the love

Każdy, kto poznał kanał na YouTube zwany telewizją Idź Pod prąd, zapewne zna już pastora Pawła Chojeckiego oraz Mariana Kowalskiego i ich opinie bazujące na własnych przemyśleniach, a nie faktach.

I tym razem znaleźli kolejnego już agenta, jest nim Leszek Żebrowski – polski historyk i ekonomista, działacz społeczno-polityczny, publicysta historyczny, a argumenty, jakie padają o Panu Leszku, są nie tylko mieszaniną absurdów, ale też w samych atakach na Pana Leszka są przedstawiane niespójne z rzeczywistością oskarżenia, jednym słowem wyssane z palca, na domiar tego brak wiedzy, jaki przedstawia duet Lubelski, przeraża, choć nie dziwi, ponieważ każdy, kto choć raz obejrzał wnikliwie i samodzielnie zweryfikował to, co podają, wie, że zazwyczaj ich źródła to internetowe wpisy, jakie znajdują na różnych portalach i to takie, które pasują do narracji owej pary.

Nie chce przedstawiać tu własnego poglądu w tej sprawie, więc opisuję tylko fakty, a raczej brak ich podawany przez IPP na potwierdzenie i samodzielne zweryfikowanie owych ataków, które już padały między innymi na:

  1. Marcina Rolę
  2. Prezydenta Andrzeja Dudę
  3. Stanisława Michalkiewicza
  4. Janusza Korwina- Mikke
  5. Krzysztofa Karonia
  6. Jacka Międlara
  7. Rafała Ziemkiewicza
  8. Mateusza Morawieckiego
  9. Jarosław Gowin
  10. Stanisława Janeckiego
  11. Jana Pawła 2
  12. ONR
  13. Marsz Niepodległości

Tych osób nazywanych agentami jest o wiele więcej, wiem, że IPP dzięki takiemu atakowaniu chce zdobyć popularność, a jeśli nie popularność, to na pewno zainteresowanie mediów i ludzi ich programem, lub tym, co w nim głoszą, czyli taka czarna reklama i szczerze to nawet dobry pomysł, bo zła reklama to jednak też reklama, ale czy stanowią źródło wiedzy lub jakąkolwiek rzetelną studnię prawdy? Szczerze wątpię, ponieważ same ataki bez jakichkolwiek poważnych przesłanek oraz dowodów, to kolejny bełkot, jakiego na YT jest wiele.

Wszystko to, co uprawia obecnie IPP, jest nie tylko szkodliwe i zakłamane, ale także wprowadza przeciętnego słuchacza lub widza w stan emocjonalnej huśtawki, bo z jednej strony słychać piękne hasła, dumne i mocne poglądy patriotyczne itd.natomiast obserwując dłużej ten kanał na YT, bardziej wytrawny widz zauważa, że wulgaryzmy i szybkie rzucanie haseł AGENT, ZDRAJCA, ĆMIL, KURWA, SZMATA, IDIOTA, DEBIL itd., jest kierowane raczej do elektoratu, którego samodzielne myślenie i jest zamazane właśnie poprzez interpretację faktów w wygodny dla IPP sposób tak, by pasowały do ich narracji, ale najlepiej odniósł się do zarzutów sam wspomniany Pan Leszek Żebrowski oto jego wypowiedź z profilu na Facebook, który polecamy.

Profil Pana Leszka Żebrowskiego na Facebook-u

„RUSKI AGENT” I „OBRZYDZACZ BIBLII”. Oto ja, Leszek Żebrowski. Wprawdzie szkoda czasu na grzebanie się w pomyjach, ale to kolejny wulgarny atak na mnie za strony TV IdźPodPrąd. Ponieważ dostałem od Czytelników skrypt fragmentu audycji z prośbą, aby wyjaśnić te sprawy, niniejszym to czynię. ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++ Poniżej transkrypt omawianych wypowiedzi z audycji: „UWAGA! ROSYJSKO-CHIŃSKA NARRACJA W MEDIACH! Kowalski & Chojecki NA ŻYWO w IPP TV 24.11.2017” https://www.youtube.com/watch… (od 2:24:58) __________________________________________ „PAWEŁ CHOJECKI: Ja jeszcze króciutko odniosę się, bo mówiliśmy tylko na programie „Odpowiadają” o panu Żebrowskim, który za pomocą pana Pińskiego obrzydzał Polakom zarówno Reformację, jak i pośrednio przez to Biblię no i on się tam bardzo obruszył i zaczął mnie tam – on nazywa rabinem, no nie wiem, dlaczego, myśmy go grzecznie potraktowali. Pokazaliśmy tylko fakty, on sam się ośmieszył produkując Pińskiego na swoim facebooku i generała – biskupa Brauna reklamując, tak że to nie moja wina, że on to zrobił. Ale głos zabrali też nasi widzowie z Wielkiej Brytanii, przypomnieli panu Żebrowskiemu, jak nieuczciwie postępuje, tu się tak napinając, że my tu go jakoś atakujemy, kiedy mówiliśmy tylko prawdę o nim, a on już wcześniej, kiedy Klub „Idź Pod Prąd” jego gościł na Wyspach Brytyjskich i w Irlandii zdaje się, no bardzo brzydko o nas się publicznie wypowiadał. Możemy prosić wpis facebooka naszego widza? O, także tutaj mniej więcej pan Żebrowski pozwolił sobie na taką dygresję, że pastor Chojecki płaci Marianowi Kowalskiemu za to, żeby gadał bzdury. To jest oszczerstwo, doskonale wiecie, zarówno pod moim adresem – to nie ja płacę, to wy płacicie, bo nasza telewizja i Marian Kowalski utrzymują się z waszych dobrowolnych wpłat i tego rzeczywiście ruska agentura nie może przeboleć. Dziwię się, że pan Żebrowski tak no, atakuje takie społeczne działanie Polaków i oczywiście obraża paskudnie Mariana Kowalskiego mówiąc, że za pieniądze ten człowiek jest gotowy pleść dowolne bzdury. Wstyd i hańba panie Żebrowski! Nie zasłaniaj swojego brudnego oblicza Żołnierzami Wyklętymi. Tyle w temacie. MARIAN KOWALSKI: Jak dla mnie to jest smutne, że jednak do tego doszło, że powstaje tego rodzaju dziwaczna koalicja przeciwko nam. Jeżeli pan Żebrowski twierdzi, że ja mówię bzdury to proszę o jakieś przykłady, bo ja widzę, że sam się miga jak piskorz, jak go zapytają młodzi ludzie na spotkaniach, jak to było z odcięciem się Episkopatu od Żołnierzy Wyklętych, to ładnie się piskorzuje w tym temacie.” ++++++++++++++++++++++++++++++ SŁOWO BOŻE PO MENELSKU Pan Paweł Chojecki twierdzi o mnie, że „myśmy go grzecznie potraktowali”. Czyli mam rozumieć, że wyzwiska i obelgi w stylu „RUSKI AGENT” i człowiek o „brudnym obliczu” to jest z ich strony szczyt kurtuazji? Faktycznie, jeśli weźmie się pod uwagę knajacki język, jakim „rozkoszny duet z Lublina” notorycznie się posługuje (nawet po kilkadziesiąt bluzgów w programie!), to mogło być jeszcze gorzej. Zareklamowałem film Grzegorza Brauna o Marcinie Lutrze, dlatego, że jest bardzo dobrze zrobiony. Wypowiadają się w nim naukowe sławy (z różnych krajów), znawcy tamtego okresu, ludzie na najwyższym poziomie umysłowym, których słucha się (również jeśli chodzi o formę) z największą przyjemnością. Kuda tam „rozkosznemu duetowi” do takiego poziomu! Dlatego też nie ma mowy o merytorycznej polemice z nimi, bo do tego niezbędne jest teologiczne i historyczne przygotowanie i oczywiście, kultura wypowiedzi. Zamiast tego mamy następujące zjawisko: co w głowie i w sercu, to natychmiast na języku. Czyli potokiem płynące plugastwa. Słowo Boże po menelsku? Z tym właśnie mamy do czynienia. Prymitywnym umysłom dostarcza się prymitywnej rozrywki, ku ich uciesze, pod przykrywką ewangelizacji. Czy Panu Bogu miłe są bluzgi? W wykładni autorów i ich bezkrytycznych wyznawców widocznie tak. Ale w takim razie to ich prywatny bożek, złoty cielec, bo przecież dzieje się to nie na darmo i nie za darmo. Pada też zarzut, że „obrzydzam Biblię”. Tego nawet nie komentuję, przytaczam tylko dla porządku. Może ktoś gdzieś coś na ten temat znajdzie, chętnie się z tym zapoznam. JAK TO W WIELKIEJ BRYTANII I IRLANDII BYŁO ORAZ – KTO DAJE A KTO DZIELI Dalej jest biegunka myśli, z której nic nie wynika. Jakoby działacze Klubu „Idź Pod Prąd” gościli mnie na Wyspach Brytyjskich i w Irlandii. Nic takiego nie miało miejsca! Po jednym ze spotkań, gdzie to oni byli gośćmi (tak, jak i ja) pytali mnie, czy przyjechałbym też na ich zaproszenie. Nie ma tu zapisu tej rozmowy, nie widzę więc sensu wgłębiać się dokładniej. Jakoby „bardzo brzydko się o nich wypowiadałem”, według słów p. Pawła Chojeckiego. Proszę zatem przytoczyć tę rozmowę i owe „brzydkości”. Zresztą, była również na ten temat korespondencja. Tak trudno do niej sięgnąć i ją opublikować? Nie mam nic przeciwko temu. Ci, którzy mnie znają i słuchają, wiedzą, jak się wypowiadam. Być może „rozkoszny duet” bezwiednie popuszczając swe bluzgi sądzi, że wszyscy są tacy jak oni. Na szczęście nie, nie wszyscy. Jeśli chodzi o zapłatę – to nie ja, to p. Chojecki wprost przyznaje, że tak jest. „To nie ja płacę, to wy płacicie, bo nasza telewizja i Marian Kowalski utrzymują się z waszych dobrowolnych wpłat i tego rzeczywiście ruska agentura nie może przeboleć”. To nie wy wprost płacicie na indywidualne konta odbiorców, składkowicze TV IPP, wy tylko dajecie – a ktoś inny to dzieli. I w tym sensie nie jest to oszczerstwo, bo któż inny niż p. Chojecki dzieli te wasze datki i wypłaca kasę? W dodatku nie ma tu z mojej strony żadnej krytyki, to tylko stwierdzenie faktu. Ale wystarczy uderzyć w stół, a cymbały już brzęczą, wielce niezadowolone… PAN MARIAN WĘDROWNICZEK Pan Marian Kowalski przez ostatnie lata przewinął się przez szereg bardzo różnych organizacji, zakładał również własne (niezbyt udolnie, bo z wiadomym skutkiem). Nie zawsze i nie wszędzie mówił to samo i tak samo. Kolejne ugrupowania do obsłużenia jeszcze przed nim, co do tego nie ma wątpliwości. Tego, co teraz mówi (i jak mówi) w IPP, przedtem nie było, przynajmniej nikt, kogo z jego różnych znajomych z różnych okresów o to pytałem, nic takiego sobie nie przypomina. Gorliwym wyznawcą sekty stał się teraz i dopasowuje swoją narrację do jej potrzeb. W tym sensie, ponieważ jest opłacany, robi to za coś. Czyli nie jest to działalność ideowo-bezinteresowna (non-profit). Nie ma tu „paskudnego obrażania”, to również wyłącznie stwierdzenie faktu. I wreszcie konkret. P. Marian Kowalski usilnie domaga się: „Jeżeli pan Żebrowski twierdzi, że ja mówię bzdury to proszę o jakieś przykłady, bo ja widzę, że sam się miga jak piskorz, jak go zapytają młodzi ludzie na spotkaniach, jak to było z odcięciem się Episkopatu od Żołnierzy Wyklętych, to ładnie się piskorzuje w tym temacie.” EPISKOPAT POLSKI A „ŻOŁNIERZE WYKLĘCI” Jego bzdur może każdy sobie posłuchać w licznych nagraniach, w dodatku wyrażanych na ogół plugawym językiem. Tu powyżej oskarża mnie jednak, że to ja jakoby się migam i nie wiem, co powiedzieć o „odcięciu się Episkopatu od Żołnierzy Wyklętych”. Myślę, że na ten temat wiem jednak więcej niż p. Kowalski. Wprawdzie piskorz się wije – bo miga to np. lampka na choince, ale cóż, spuśćmy zasłonę miłosierdzia. Nie wymagajmy od niego zbyt wiele… Zapewne chodzi mu o tzw. Porozumienie Państwo-Kościół z 14 kwietnia 1950 roku. W punkcie 8 możemy przeczytać: „Kościół katolicki, potępiając zgodnie ze swymi założeniami każdą zbrodnię, zwalczać będzie również zbrodniczą działalność band podziemia oraz będzie piętnował i karał konsekwencjami kanonicznymi duchownych, winnych udziału w jakiejkolwiek akcji podziemnej i antypaństwowej”. A teraz trzeba to zrozumieć. Kościół zgodnie ze swą nauką zawsze i nieodmienne zwalcza każdą zbrodnię. Mowa tu jest o „zbrodniczej działalności band podziemia”. Nienawistnicy wyprowadzają sobie z tego rzekome potępienie podziemia niepodległościowego, ale to może być wyłącznie wynikiem bardzo złej woli. Tu widać właśnie wielki kunszt – również dyplomatyczny – ówczesnego Prymasa Polski, ks. abpa Stefana Wyszyńskiego, metropolity gnieźnieńskiego i warszawskiego, aby nie odnosić się do tych, których potępienia chcieli komuniści (przy okazji – sporo osób z jego rodziny było Żołnierzami Wyklętymi). „Bandy podziemia” – jest to bardzo ogólnikowe określenie. Komuniści pisali na ogół „bandy reakcyjnego podziemia”, aby nazywać wprost swych przeciwników. Polska była wówczas zalana wszelkiego rodzaju bandami, przede wszystkim kryminalnymi (była to kontynuacja wojennego bandytyzmu), ale nie tylko. Proceder bandycki uprawiali nawet komunistyczni funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa publicznego! Znamy przypadki podszywania się ich pod polskie podziemie, w celu siania zamętu i dezinformacji, ponadto w ten sposób rozpoznawali ich zaplecze – kto i gdzie im pomaga. Ponadto – „zwalcza zbrodniczą działalność”, a nie samo podziemie jako takie! Komuna uznała, że wie o co chodzi. Marian Kowalski też wie, jak wszystkowiedząca komuna. A wystarczy przecież wsłuchać się w te słowa i wszystko będzie jasne. Ale cóż, nie każdy ma uszy do słuchania? ABY COŚ WIEDZIEĆ, TO TRZEBA… COŚ WIEDZIEĆ Niekiedy komuniści robili prowokacje na taką skalę i w taki sposób, że nie wszystko dało się zrzucić na Żołnierzy Wyklętych. Były przypadki ich ujmowania przez napadniętych (bo napastnicy po prostu spili się na miejscu w sklepie z alkoholem i nie mieli siły, aby go szybko opuścić) i odstawiania do UB. A napastnicy mieli przy sobie „pokwitowania”, wystawione na… NSZ. Ale żeby to wiedzieć, to trzeba coś wiedzieć. W każdym razie można trafić na takie wyroki Wojskowych Sądów Rejonowych (WSR). Surowo karani nie byli, to prawda, ale kompromitacja następowała i zostawiała ślady jednoznaczne. Podobnie jest z piętnowaniem i karaniem duchownych „konsekwencjami kanonicznymi”. Mowa o tym jest dopiero wiosną 1950 roku, po sześciu latach od zaistnienia Żołnierzy Wyklętych! Wówczas podziemie jest już w zaniku, bezpośrednie włączanie się duchownych w „jakiekolwiek akcje” zatem nie ma sensu i przynosi Kościołowi bezpośrednie szkody, komuniści mają bowiem dodatkowy pretekst do kolejnych aresztowań, prześladowań, tortur. Czy znane są konkretne przypadki takiego karania duchownych? Kapłani ówcześni nie odmawiają na ogół tego, czego się od nich oczekuje (odprawiają Msze św., dokonują chrztów ich dzieci itp.) i Kościół ich za to nie wyklucza. Kościół katolicki zapłacił ogromną cenę za walkę z komunizmem po 1944 roku i przeciwstawianie się (czynne i bierne) powojennej okupacji. Nigdy nie był po stronie władzy komunistycznej. Uwięziony został ks. prymas i wielu biskupów, niektórzy przeszli przez potworne tortury. Jeden z biskupów, nieformalny kapelan Okręgu NZW zginął w 1948 r. w niewyjaśnionym do dziś „wypadku samochodowym” na trasie, gdzie dziennie przejeżdżało wówczas kilka – kilkanaście samochodów. Jak wynika ze wstępnych badań ks. prof. Jerzego Myszora, ponad osiemdziesięciu księży i zakonników (a tak naprawdę znacznie więcej, jeśli doliczymy tych zza sowieckiego kordonu) zostało bestialsko zamordowanych; 260 zmarło lub zaginęło po aresztowaniu; setki siedziały w więzieniu (również siostry zakonne), prawie tysiąc wygnano z ich parafii, lub z klasztorów. Nigdy i nigdzie nie było ze strony Kościoła WYKLĘCIA żołnierzy podziemia niepodległościowego. To głoszą wyłącznie świadomi kłamcy i ich pomocnicy, czasem też są to „pożyteczni idioci”, którzy z poczuciem pewności siebie są w stanie przełknąć każde świństwo. PO UCZYNKACH ICH POZNACIE Czy byli w tamtej epoce, wśród mordowanych i prześladowanych kapłanów Kościoła katolickiego jacyś protoplaści „rozkosznego duetu z Lubina”? Czy w ogóle były wobec takich jak oni prześladowania? Ilu zatem wówczas (i później) było takich „pastorów Chojeckich” i ich pomagierów, naprawdę sprzeciwiających się komunie? Może byli, ale nic o tym nie wiadomo. Niech zatem ekspert/nadworny historyk IPP Marian Kowalski przytoczy nam jakieś konkretne dane z tego zakresu, może poświęci im oddzielną audycję? „Wstyd i hańba panie Żebrowski! Nie zasłaniaj swojego brudnego oblicza Żołnierzami Wyklętymi” – tak apeluje p. Paweł Chojecki. Tak, to wy zasłaniacie swe oblicze plakatami z Żołnierzami Wyklętymi, to wy pokazywaliście się w koszulkach z ich symbolami, żeby się uwłaszczyć na ich etosie i uwiarygodnić. Faktem jest, że teraz p. Marian Kowalski prezentuje się coraz częściej w kraciastych koszulach jakby prosto z budowy (czyżby zamierzał zostać „Wielkim Budowniczym”?), ale przecież do niedawna tak było. I ostatnia uwaga – znam wielu ludzi różnych wyznań chrześcijańskich i bardzo wysoko ich cenię. Za to, że żyją – bo potrafią tak żyć – zgodnie ze swymi przekonaniami i wyznawanymi wartościami. O wielu niezwykłych polskich bohaterach, wywodzących się z innych kościołów chrześcijańskich mówię przy okazji wykładów o Żołnierzach Wyklętych, NSZ, wymianie elit po 1944 roku. „Rozkoszny duet z Lublina” jest całkowitym zaprzeczeniem ich postawy. Tym, co i jak robi, czyni ludziom innych wyznań ogromną krzywdę, w tym przypadku nieważne, czy świadomie, czy tylko jako „pożyteczni idioci”. Olbrzymią większość czasu poświęcają bowiem nie rzekomej ewangelizacji, lecz bezpardonowej walce z Kościołem katolickim. Luna Brystygier byłaby z nich dumna. W dodatku rozdają ciosy na lewo i prawo, wyzywając wszystkich od „ruskich agentów”, Putinów, Duginów… Może chcą w ten sposób coś ukryć? Po uczynkach ich poznacie, więc poznajemy, poznajemy. Takich środowisk jest więcej, mamy do czynienia ze zjawiskiem, jakby ktoś ich nagle wśród nas wysypał z dziurawego worka. To nie jest spontaniczna akcja. Przebierańcy, mianowańcy, samozwańcy, uważają się za lepszych od wszystkich i przede wszystkim – mądrzejszych/najmądrzejszych. Powinni jednak wiedzieć, że kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. A ta może ich po prostu zmieść z przestrzeni publicznej i nawet żalu po nich nie będzie. SAMOZWANIEC TO JESZCZE NIE PASTOR Umiem odróżnić inne kościoły chrześcijańskie od pospolitych sekt. Wiem, kim jest pastor w innych wyznaniach chrześcijańskich i wiem, że nie każda grupka, rejestrująca się jako „kościół”, w istocie nim jest. W tym sensie posługuję się pojęciem „samozwańczy pastor”. Ich samo-mianowania można porównać do opowieści o wyborze sołtysa w odległej wsi, do której „wadza” przywozi swego kandydata. On zaś przemawia: „chłopy, zebraliśmy się tu, żeby wybrać sołtysa. A że jesteśta chłopy głupie, to sołtysem bendem ja!”. Użyłem wobec p. Chojeckiego tytułu „reb”. On nawet tego nie zrozumiał. To nie jest obraźliwe słowo i przede wszystkim nie oznacza rabina! P. Chojecki tak oczywiste rzeczy wiedzieć powinien (no tak, ale skąd? pomocnik ma go tego uczyć?). Reb to kurtuazyjny tytuł, nadawany szanowanym członkom gminy. Każdy rabin może być nazywany rebem, ale nie każdy reb może być rabinem. To takie proste… Widocznie p. Chojecki nawet w grzeczności doszukuje się tego, czego tam nie ma, czyli wszystkich mierzy swoją miarą. Ale ja tu nic nie poradzę, może podoła temu jakaś terapia szokowa? Poczekam tydzień od opublikowania tych wyjaśnień, dając czas pp. Chojeckiemu i Kowalskiemu na udowodnienie ich zarzutów, że jestem „ruskim agentem” i „obrzydzam Biblię”. Jeśli tego nie zrobią, będę ich publicznie nazywać ich własnym słownictwem (bo tylko takie rozumieją), że są po prostu ZASRAŃCAMI.Leszek Żebrowski

Ten Film, jeśli zniknie to tylko dlatego, że IPP, choć mówią o wolności i (niby) nie mają nic do wrzucania ich fragmentów na YT, to jednak często zgłaszają kanały ukazujące fragmenty ich programów, nikt inny nie może zgłosić naruszenia praw autorskich jak sami autorzy.

 

 

Komentarze