Czy media mogą kłamać bez konsekwencji?

Spread the love

Temat mediów jest tematem znanym w świecie, co do naszych rodzimych, opinia nie jest zbyt wysoka, choć dotyczy na szczęście znikomego procenta, to jednak ich wiarygodność jest dość poważnie zachwiana.

Zastanawia mnie, czemu media, które naciągają, nad interpretują lub manipulują faktami, są nadal w państwie demokratycznym ogólnie dostępne i nawet te, które prawomocnie są skazywane za rażącą manipulację faktami, jak np. telewizja TVN, mają dalej koncesje i kontynuują swoją narrację faktami.

Czy rzeczywiście nic z tym nie da się zrobić? Czy rząd nie może interweniować? Przecież dezinformacja i jawna manipulacja powinna być tym, co dyskredytuje media w przestrzeni publicznej.

Dowodem na to, że nie tylko takie informacje szkodzą, jest sprawa TVN, jaka dotyczyła w czerwcu 2015 roku, komornika, który pozwał TVN do sądu i wygrał sprawę, to dowód, a zarazem powód by takie stacje nie miały szansy bytu na polu medialnym.

Kolejny przykład dotyczy również TVN-u a oto cały artykuł zaczerpnięty z telewizjarepublika.pl

Przypomnijmy: Telewizja TVN przygotowała materiał z premiery filmu „Smoleńsk”. W relacji wypowiada się postać, przedstawiona jako Artur Wosztyl, pilot Jaka-40. Szokujące jest to, że nie był to Artur Wosztyl, ale Witold Rosowski ze stowarzyszenia Solidarni 2010. – Jestem zaskoczony brakiem profesjonalizmu mediów, które kształtują opinię publiczną. Jestem zażenowany tym, że podaje się Polakom nieprawdę. Właśnie tak wygląda manipulacja i próba przedstawiania rzeczy przez media, które sympatyzują z pewnymi siłami politycznymi, a które odrzucają kilka groszy do tego,aby dyskredytować sam film, który poruszył mnie. Polecam uwadze ten krótki film i jednocześnie mam nadzieję, że telewizja TVN naprawi swój błąd, albo celowe działanie – poinformował na Facebooku Artur Wosztyl

Telewizja TVN przeprosiła Wosztyla, tłumacząc, że „błąd powstał przez nieuwagę dziennikarza, który zasugerował się podobieństwem wypowiadającej się osoby do pana Wosztyla”. Ale jak pisze niezalezna.pl Witold Rosowski, którego przedstawiono jako Wosztyla, oświadczenie TVN to stek kłamstw. – Niniejszym wyrażam moje najwyższe oburzenie niesłychaną manipulacją dokonaną przez TVN w związku z premierą filmu „Smoleńsk”. Jako działacz społeczny ruchu Stowarzyszenia Solidarni2010, które jako pierwsze rozpoczęło walkę o prawdę smoleńską, byłem zaproszony na premierę do Teatru Wielkiego. Po projekcji, przy wyjściu, dziennikarz, który przedstawił się jako Associated Press – na pewno nie TVN, z którym nigdy bym nie rozmawiał, obawiając się właśnie takiej manipulacji – zadał mi pytanie, czy wierzę, że to był zamach, na co mu odpowiedziałem, że to nie jest sprawa wiary, a nauki, ponieważ nauka wykluczyła możliwość rozbicia się samolotu o brzozę. Dziennikarz pytał się o moje nazwisko i WYRAŹNIE się mu przedstawiłem, bardzo wyraźnie i głośno. Nie mogło być mowy o żadnej pomyłce. Jest w najwyższym stopniu oburzające, że ogólnokrajowa stacja telewizyjna posługuje się zwykłym kłamstwem, podmieniając wypowiedzi i osoby do własnych celów, nie biorąc nawet pod uwagę czegoś takiego jak rzetelność dziennikarska. Ku ironii, właśnie o kreowaniu kłamstw i manipulacji opowiada film „Smoleńsk”.

Na zakończenie znana gazeta z nurtem lewicowym, czyli Gazeta Wyborcza, która nie sprawdzając lub świadomie działając, napisała artykuł o Panu Antonim Macierewiczu, a następnie po kilku latach, a dokładniej ośmiu, na łamach gazety, na pierwszej stronie podaje sprostowanie z przeprosinami, czy taka gazeta może być prasą, której przeciętny Polak może być czytelnikiem? Nie sądzę i polecam wszystkim, by nigdy nie odpuszczali, czyli walczyli o prawdę, jeśli mail i kontakt z danym mediów nie daje wyników w postaci przeprosin, to konsekwencją tego, powinien być pozew sądowy i walka o prawdę.

Przeprosiny Gazety Wyborczej
Przeprosiny Gazety Wyborczej
Komentarze