Albania wyburza i delegalizuje tamtejsze meczety

Spread the love

Wreszcie Islamskie budowle oraz promowanie tej religii zostały choć w Albanii uznane za nielegalne, choć nadal sama religia jeszcze nie.

Agencja ds. Legalizacji Nieruchomości i Budynków (ALUIZNI) do końca roku ma zamiar zalegalizować 957 zbudowanych nielegalnie albańskich meczetów. Wszystkie powstały na gruntach państwowych w czasie ostatnich 25 lat, czyli od momentu upadku komunizmu i państwowego ateizmu.

Proces legalizacji rozpoczął się od trzech meczetów w Tiranie, które stały się własnością Albańskiego Stowarzyszenia Muzułmanów (KMSH). To jedyna organizacja muzułmańska uznawana przez władze albańskie. Jej działania są zatwierdzone przez Państwowy Komitet Kultu.

Szefem społeczności muzułmańskiej w Tiranie jest Ylli Gurra, który nie kryje obaw przed rosnącą radykalizacją środowisk muzułmańskich Albanii. – Sytuacja może stać się niebezpieczna. Każdy meczet poza kontrolą społeczności może stanowić otwarte okno do ekstremizmu. Stąd takie działania państwa – powiedział Gurra. W samej tylko Tiranie na legalizacje czeka aż 30 meczetów.

Jak dotychczas siedmiu Albańczykom, w tym trzem imamom, postawiono zarzuty rekrutowania bojowników do walki w ISIS i organizacji Dżabhat An-Nusra, która jest oddziałem Al-Kaidy w Syrii. Dwaj z nich związani byli z nielegalnymi meczetami na przedmieściach Tirany. Trzeci to Almir Daci, znany również jako Abu Belkisa z miasta Pogradec we wschodniej Albanii.

Wedle niedawnego raportu Albańskiego Instytutu Studiów Międzynarodowych (AIIS), największa liczba Albańczyków wyjechała do Syrii i Iraku, by walczyć po stronie Państwa Islamskiego w roku 2014. Brakuje jednak dokładnych danych. Zdaniem AIIS na Bliski Wschód wyjechało od 90 do 150 Albańczyków, w tym 31 dzieci.

Nieco inaczej wygląda sytuacja w pobliskim Kosowie. Tam od marca 2016 do sądu trafiło aż 60 spraw przeciw obywatelom walczącym w ISIS lub zajmujących się rekrutacją dżihadystów. Władze w Prisztinie podają, że na Bliski Wschód wyjechało łącznie około 300 obywateli młodej republiki.

Sytuacja mniej optymistycznie niż w Albanii wygląda w Bośni, gdzie nie ma instytucji która zajmowałaby się kontrolą ugrupowań religijnych i powstających tam jak grzyby po deszczu nielegalnych meczetów.

Źródło:  www.defense24.pl

 

Komentarze